Author

Nolijka

Browsing

„Ciało człowieka” z serii Carotina jest naszą kolejną grą edukacyjną z tej serii. Połączenie puzzli obserwacyjnych z prostym memo (nieco inaczej w to zagrałyśmy) i nauką bardzo spodobało się mojej córce. Poza memo oczywiście, bo nie cierpi ich pod każdą postacią :D

Zabawka przeznaczona jest dla dzieci od 3 do 6 roku życia.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

W środku pudełka znajdziemy naprawdę mnóstwo przeróżnych elementów. Wszystkie wykonano z grubszego kartonu o wyraźnych kolorach. Puzzle dobrze do siebie pasują, tak samo jak wyciągane elementu z układanek z czynnościami. Całość bardzo mi się podoba i oceniam na plus.

W pudełku znajdziemy:
– 2 układanki w kształcie ludzkiego ciała – chłopiec i dziewczynka w strojach kąpielowych na plaży
– 2 układanki (obserwacyjne) z czynnościami
– 10 dużych kart do gry pamięciowej – zmysły
– 20 kart do gry pamięciowej – czynności
– kwiat z pięcioma zmysłami
– instrukcję

JAK SIĘ BAWIĆ I GRAĆ?

W zestawie otrzymujemy aż pięć różnych gier i zabaw. Dwie układanki w kształcie ludzkiego ciała są szczegółowo opisane, dzięki czemu podczas układania, możemy pokazać dziecku poszczególne części ciała. Puzzle są bardzo proste, nawet maluchy sobie z nimi poradzą. Kolejne dwie układanki przedstawiają dzieci wykonujące czynności codzienne. W pudełku znajdziemy dwie scenerie – w domu i na podwórku. Wszystkie czynności trzeba przypisać do pięciu zmysłów wypisanych na płatkach kwiatka (węch, dotyk, smak, słuch, wzrok). Kolejne 3 gry to gry pamięciowe:

– 5 zmysłów: 10 dużych, owalnych kart z obrazkami zmysłów, rozkładamy na stole obrazkami do domu. Zadaniem dziecka jest odszukanie dwóch takich samych kart. Dziecko może grać samo lub z kimś. Wygrywa osoba, która zbierze najwięcej par.
– Czynności – 20 kwadratowych kart z czynnościami układamy na stole obrazkami do dołu. Zadaniem dziecka jest odszukanie dwóch takich samych kart. Jest to po prostu prosta gra pamięciowa.
– gra na koncentrację – 20 kwadratowych kart z czynnościami rozkładamy na stole obrazkami do góry. Duże owalne karty będą naszą talią. Każdy z graczy losuje jedną owalną kartę i odszukuje pasujące kwadratowe karty z czynnościami. Na każdej małej karcie widnieje miniatura zmysłu (taka sama jak na owalnych kartach), co ułatwi dopasowanie czynności do zmysłów.

PODSUMOWANIE

Gra i zabawka edukacyjna w jednym bardzo się mojej córce spodobały. Na pierwszy miejscu były puzzle oraz układanka z czynnościami, której zasady nieco zmieniłyśmy. Córka, zanim powkładała dzieci w odpowiednie miejsca, opowiedziała co na nich widzi. Natomiast gry pamięciowe kompletnie się u nas nie sprawdzają, pod żadną postacią. Mamy ich kilka i do tej pory kilka razy wracała jedynie do jednej z nich. Odwracanie kart i szukanie par nie przechodzi, nawet jeżeli na obrazkach są jej ulubione postaci. No trudno! Jest mnóstwo innych świetnych gier, które odkrywamy i w które lubimy grać. Ale nic straconego! Gry pamięciowe przerobiłam w ten sposób, że najpierw rozłożyłam wszystkie kwadratowe karty z czynnościami, a później duże owalne karty. Córka odszukiwała i dopasowywała małe karty do dużych, czyli prawie tak samo jak w trzeciej grze pamięciowej, jednak wszystkie zmysły widziała od razu. Bardzo jej się to spodobało i z moją pomocą ułożyłyśmy wszystko. Super było to, że mogłam jej jasno i czytelnie wytłumaczyć czym są zmysły i odnieść się do ilustracji na kwadratowych kartach. Obrazki są proste i każde dziecko bez problemu powinno je zrozumieć. Gra kosztuje około 30 złotych i uważam, że jest to świetna cena, bo w zestawie znajdziemy naprawdę dużo elementów i kilka fajnych zabaw i gier, które bez trudu możemy dostosować do upodobań naszych dzieci, bez większej ingerencji w zasady.

Hej! Nad grami z serii SmartGames zastanawiałam się naprawdę bardzo długo, bo nie byłam przekonana, czy mojej córce spodobają się takie łamigłówki. Na ratunek przyszła gra „Chicken Shuffle Jr.” od IUVI Games i bardzo się cieszę, że w końcu mogłyśmy przetestować grę z tej serii. Dla mnie super, a jak odebrała ją moja prawie 4 latka? Przekonajcie się sami.

Gra „Chicken Shuffle Jr.” dedykowana jest dla dzieci od 4 roku życia i jest to gra jednoosobowa.

WYKONANIE I ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA

Gra jest dobrze wykonana, pudełko mocno trzyma, więc nie ma możliwości, że karty ze środka się wysypią. „Chicken Shuffle Jr.” jest na tyle mała, że możemy zabrać ją ze sobą wszędzie. Należy jednak pamiętać o tym, że gra nie ma „pokrywki”, ale raczej nie musimy się o to martwić, bo kurczaki są przyczepione na stałe i na pewno nie odpadną. Całość wygląda na trwałe i naprawdę solidne. Karty z zagadkami, które wkładamy do środka naszej gry, również posłużą nam na długo, chyba, że specjalnie je zniszczymy :D Ale wtedy zawsze można je skleić! Zrobiono je z błyszczącego papieru o większej gramaturze.

W pudełku znajdziemy grę wraz z 24 dwustronnymi kartami z zadaniami, książeczkę z solucjami oraz instrukcję.

JAK GRAĆ?

Zaczynamy od tego, że spośród 24 dwustronnych kart z zadaniami, wybieramy jedną i wkładamy ją do środka gry. Należy pamiętać o tym, aby numerek, który znajduje się w każdym prawym dolnym rogu kart, powinien znajdować się w tym samym miejscu co Logo SmartGames. Musimy tak przesuwać kafelki, aby wszystkie jajka były przykryte przez nasze urocze białe kurczaki. Czasami może zdarzyć się tak, że jajek będzie mniej niż kurczaków, a płytki ze zwierzakami można umieszczać w połowie pola, tak aby kurki mogły zakryć jajka znajdujące się w środkowej części karty.

Gra posiada cztery poziomy trudności: STARTER (zielony), JUNIOR (żółty), MASTER (fioletowy) oraz EXPERT (czerwony). Na poziomie MASTER kurczaków nie wolno stawiać na polu z wodą!

Zadania z poziomu STARTER oraz EXPERT można rozwiązać na dwa różne sposoby, natomiast zadania z poziom JUNIOR i MASTER tylko jedno.

PODSUMOWANIE

Moja córka podchodzi do gier bardzo różnie. Jedne podobają jej się od razu, inne muszę przeleżeć swoje. Czasem chwilę, czasem nieco dłużej. Są też gry, w które nie chciała i nie chce grać w ogóle. „Chicken Shuffle Jr.” jest naszą pierwszą grą z serii SmartGames i dzielnie próbowała przejść pierwsze 3 poziomy – zainteresowała ją od razu, głównie ze względu na kurczaki. Pierwsze wrażenie też jest ważne, a co! :D Wspólnymi siłami przeszłyśmy przez kilka poziomów, a w jednym momencie córka zaskoczyła mnie tym, że oczywistym było dla niej to, że płytkę z kurczakami można umieścić w połowie pola. Moim zdaniem gra jest naprawdę bardzo fajna, trzeba pogłówkować i to jest super! Lili była zainteresowana nią przez dłuższą chwilę, podoba jej się przesuwanie płytek z kurczakami i myślę, że szybko się tego nauczy. Oczywiście powoli i z moją pomocą, bo cierpliwość nie jest mocną stroną czterolatków :D Bez wątpienia gra świetnie wspomaga rozwój logicznego myślenia u dzieci, a kiedy wydaje się, że rozwiązanie jest tuż, tuż, nagle okazuje się, że jednak nie i trzeba kombinować od nowa. Ale przecież o to w tym chodzi :) Na pewno będziemy zabierać tę grę do samochodu, bo wydaje mi się idealna na krótkie i dłuższe wypady, a ogromnym plusem jest to, że nie ma w niej ruchomych elementów (poza kartami, ale myślę, że na tym etapie, wymiana kart nie będzie następować szybko). Teraz już wiem, że na pewno nie będzie to nasza ostatnia gra z serii SmartGames.

Kiedy usłyszałam o tej grze od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Kupowałam ją kiedy moja córka miała „fazę” na zmywalne mazaki i kolorowanki, więc nie wahałam się ani sekundy. Póki co w tę grę tylko się bawimy, ale dla starszych dzieci będzie to świetna rozrywka.

Gra dedykowana jest dla dzieci od 5 roku życia i dla 2-5 graczy. Czas jednej rozgrywki to około 15-20 minut.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

Karty do gry są porządne i szybko się nie zniszczą. Kolorowe mazaki fajnie pokrywają obrazki i równie łatwo się zmazują. Tę grę mamy już naprawdę długo i do tej pory żaden pisak się nie wypisał. Tylko jeden się przypadkiem „wcisnął” sam. Serio, córka tak twierdzi :D Piórnik również jest w porządku, nic się z nim nie dzieje.

W pudełku znajdziemy:
– 55 kart rysunków
– 5 dwustronnych kart punktacji
– 6 mazaków z gąbkami (czerwony, zielony, niebieski, pomarańczowy, fioletowy)
– sakiewkę na mazaki oraz na karty
– instrukcję

JAK GRAĆ?

Rozkładamy sakiewkę na środku i umieszczamy na niej wszystkie mazaki. Każdy gracz bierze kartę punktacji i kładzie ją na stole w łatwo dostępnym miejscu stroną z wężem ku górze. Następnie tasujemy karty rysunków. Kiedy każdy ma już swoją kartę, na 3 odwracamy je kolorowymi stronami do góry, zapamiętujemy układ kolorów i kolorujemy czarno-białą część (później nie można już podglądać kolorów). W każdej rundzie można używać każdego mazaka tylko jeden raz! Jeden mazak – jeden obszar. Kiedy ktoś skończy krzyczy STOP, reszta osób może jedynie dokończyć kolorowanie zaczętego obszaru, a następnie przechodzimy do punktacji. Przed następną rundą, zamieniamy zatyczki w dwóch mazakach. Gra ma kilka wariantów i wszystko jest opisane ze szczegółami w instrukcji.

PODSUMOWANIE

Grę kupiłam z polecenia na grupie dla mojej 3,5 letniej (wtedy) córeczki w formie zabawy. Zrobiłam mini unboxing i pierwsze wrażenia są super. Córka miała już styczność z takimi zmywalnymi mazakami, więc wiedziała jak nimi operować, ale to jak dokładnie pokolorowała obrazki bardzo mnie ucieszyło. Starała się obracać to co sobie wybrała i sprawdzała czy koloruje według schematu i nawet jej to wychodziło, a nie mówiłam jej, że tak ma robić tylko dałam jej pełną swobodę. Na razie nie ma mowy o tym by grać według zasad, ale jako kolorowanka jest naprawdę ekstra! Kart jest naprawdę mnóstwo, a ja czekam jeszcze na dodatek, w którym są dodatkowe pisaki oraz nowe karty z obrazkami. Gra jest porządnie wykonana, kolory pisaków naprawdę nasycone. Świetnym dodatkiem jest niewielkich rozmiarów sakiewka, którą można zabrać na wycieczkę, czy w dłuższą podróż. Myślę, że gra będzie bardzo fajna dla starszych dzieci, jest to coś innego, wymaga dokładności, refleksu, ćwiczy pamięć i kolory.

Tę grę sportową otrzymaliśmy w czasie, kiedy trzeba było siedzieć w domu. Dodatkowo na dworze było zimno, więc sprawdziłam się nam idealnie. Moja córka kocha ruch, a wszystkie wygibasy, które mogła wyczyniać, bardzo jej się spodobały.

Gra dedykowana jest dla dzieci od 4 roku życia i dla 2 do 4 zawodników.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

Gra wykonana jest bardzo fajnie. Wszystkie elementy są trwałe i jeżeli tylko nie będziemy ich niszczyć specjalnie, posłużą nam na długo.

W pudełku znajdziemy:
– 4 zestawy puzzli po 9 sztuk każdy
– 110 sztuk kart z ćwiczeniami
– plansza
– klepsydra
– kostka
– 4 pionki
– instrukcję

JAK GRAĆ?

Zakryte karty z ćwiczeniami układamy na planszy w odpowiednich miejscach. Po poprawnie wykonanych ćwiczeniach z kart (są cztery poziomy trudności), otrzymujemy puzzle, z których musimy ułożyć układankę (jest to główny cel naszej gry) – dla dzieci super! Lili jest zachwycona, że może przy okazji coś zbierać. Puchar (ostatni fragment układanki) znajduje się na środku planszy i musimy go zdobyć, chodząc pionkiem po planszy. Gracz, który jako pierwszy zdobędzie puchar, wygrywa grę. Pamiętajcie, że wszystkie ćwiczenia są na czas, więc nie ma lekko i musimy się spieszyć, aby zdobyć naszą nagrodę. Gra jest naprawdę bardzo prosta i przyjazna w odbiorze. Nie mam tutaj skomplikowanych zadań, liczy się nasza sprawność i chęci :)

PODSUMOWANIE

„Siódme poty” jest to gra sportowa, która wymaga od nas dużo ruchu, co zawsze będzie wskazane :D Gra przeznaczona jest dla dzieci od 4 roku życia i dla mojej prawie 4 latki, nadała się idealnie. Córka jest typem, który nie usiedzi w miejscu nawet przez 30 sekund (jedynie czytanie książek ją unieruchamia :D), więc od razu zaczęła wykonywać zadania i nie chciała grać z nami, tylko sama ciągle rzucała kostką i poruszała się po planszy, odkrywając coraz to nowe ćwiczenia. W zestawie otrzymujemy mnóstwo kart o czterech poziomach trudności – musimy wykonać od dwóch do pięciu ćwiczeń, które znajdują się na odpowiadającej poziomom trudności karcie. Pompki, pajacyki, obroty czy podskoki nie były nam straszne i przy „Siódmych potach” naprawdę bardzo miło można spędzić czas i przy okazji się zmęczyć :D Ogromnym plusem jest to, że mogą w nią grać już mniejsze dzieci, bo wszystko opiera się na ruchu i obrazkach, a puzzle dodatkowo zachęcają do zabawy. Dla nas jest to naprawdę świetna pozycja, a co najważniejsze – córka zachwycona i dzielnie wykonywała wszystkie zadania.

Grę Rach Ciach! Mamy już od dawna i byłam święcie przekonana, że już dawno ją tutaj dodałam, ale jednak się myliłam :D Nadrabiam zatem zaległości! Gra Rach Ciach! firmy Aleksander jest rozbudowaną grą zręcznościową dla dzieci. Jest to trudniejsza wersja gry „Granie w nawlekanie” ze względu na nieco inne zasady oraz elementy, które znajdziemy w pudełku.

Gra dedykowana jest dla dzieci od 5 roku życia i dla 2 do 4 graczy.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

Gra wykonana jest bardzo dobrze, kolorowe kule są nie do zniszczenia. Karty są cienkie, ale nie przeszkadza to w użytkowaniu. Plansza jest raczej standardowej grubości, a z pionkami również nic nie powinno się wydarzyć. Świetnym dodatkiem do gry jest dzwoneczek, które na pewno urozmaici niejedną rozgrywkę.

W pudełku znajdziemy:
– planszę do gry
– 4 pionki
– Kolorowe kule po 4 z każdego koloru (czerwone, fioletowe, zielone, niebieskie, żółte i czarne)
– 4 podstawki oraz 4 rurki
– dzwoneczek
– instrukcję

JAK GRAĆ?

Najpierw rozdajemy kolorowe kule po jednej z danego koloru dla każdego i układamy je na naszej podstawce, gdzie mieszczą się idealnie. Następnie gracz odsłania kartę z zakrytego stosu i sprawdza na niej ułożenie kolorów. Pierwsza osoba, które prawidłowo odwzoruje ułożenie i naciśnie dzwoneczek otrzymuje punkty i pionkiem porusza się po planszy. Zwycięża osoba, która jako pierwsza dotrze do mety.

PODSUMOWANIE

Do mojej kolekcji świetnych gier dla małych dzieci dołączyła kolejna. Producent zaleca grę dla dzieci od 5 roku życia, ale moja ponad 3,5 letnia córka (wtedy) radzi sobie z nią wyśmienicie. Śmiem twierdzić (i nie będzie to przesadzone), że idzie jej lepiej ode mnie :D Ale zacznijmy od początku. Moja córka uwielbia wszystko co okrągłe i może się kulać. Lubi bawić się wszelkimi kuleczkami, piłeczkami i tak dalej, dlatego ta gra to był strzał w 10. Przyznam szczerze, że dopóki jej nie dostałam, nie wiedziałam nawet o jej istnieniu, a szkoda, bo gra jest naprawdę świetna i co najważniejsze dla nas – banalnie prosta! Dziecko może grać nawet samo i układać sobie wieże z kolorowych kuleczek, odsłaniając po kolei karty, a po zakończeniu zadzwonić w dzwonek, co daje dodatkową frajdę. Oczywiście największym hitem na początku był wspomniany dzwoneczek, genialnie urozmaica zabawę. Kiedy pierwszy raz grałyśmy w Rach Ciach, pomyślałam sobie, że przecież to tak prosto trafić taką kulką na rurkę, no nie bardzo :D Musiałam sobie pomóc drugą ręką, bo się mocno zdziwiłam i wcale nie jest to takie proste na jakie wygląda i ot znowu dla odmiany przegrywam :D Wykonanie gry jest bardzo fajne. Kule są twarde i bardzo kolorowe, mają piękne odcienie i cieszę się, że pojawił się w niej kolor czarny, który jest unikany wśród dzieci jak ognia co mnie dziwi. Akurat moja córa lubi kolor czarny i pierwsze co, to właśnie kulka w tym kolorze rzuciła jej się w oczy. Podstawki i rurki także są solidne i jeżeli ktoś ich specjalnie nie powygina, nic się z nimi nie będzie działo. Uważam, że gra nie nadaje się dla dzieci poniżej 3 roku życia (tak jak zaleca producent) oraz dla takich, które jeszcze lubią sobie czymś porzucać lub coś właśnie powyginać (rurki) czy mocniej ponaciskać (dzwoneczek) bo nie mają jeszcze takiego wyczucia. Nam gra przypasowała i chyba wskoczy do naszego aktualnego TOP3. W Rach Ciach występuje element rywalizacji, bo kto pierwszy ten lepszy, ale jest przy tym tyle śmiechu i walki o dzwoneczek, że gra nam się bardzo przyjemnie. Elementy na kartach także mogą być dla dzieci bardzo interesujące (ile radości sprawiły różdżki, lody czy domek i rakieta) i można to wykorzystać przy utrwalaniu i poznawaniu nowych słów. Kolory układamy od dołu więc dla młodszych dzieci jest to świetna nauka gdzie jest góra, a gdzie dół (dla nas ekstra, bo moja córka czasem się myli), a także dodatkowa nauka kolorów oraz piętrowego układania według schematu. Na kartach niebieską kreską zaznaczone jest miejsce, od którego trzeba zacząć układać kulki. Rach Ciach jest jedną z gier, w której nie musimy zmieniać zasad pod siebie i córka faktycznie gra tak jak się grać powinno co mnie niezmiernie cieszy. Dodatkowym plusem jest to, jak już wspominałam wcześniej, że może się bawić się w nią sama.

„Granie w nawlekanie” firmy Alexander to inna, łatwiejsza odsłona „Rach Ciach!”, w którą również miałam przyjemność recenzować i grać. Jednak w tej grze, zamiast samych kulek, mamy także kostki, kwadraty, koła oraz trójkąty. Świetnie sprawdzi się przy poznawaniu figur geometrycznych, a także utrwalaniu kolorów przez maluchy.

Gra przeznaczona jest dla dzieci od 4 roku życia oraz dla 2 do 3 graczy.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

Podobnie jak w przypadku „Rach Ciach!” gra wykonana jest porządnie, a wszystkie elementy są trwałe i nie do zniszczenia (oprócz plastikowych patyczków, które można po prostu złamać przy użyciu siły). Kostki, kule i inne figury są nie do zdarcia. Nie wiem co trzeba z nimi robić, aby je zniszczyć :D Karty są cienkie i trzeba na nie uważać.

W pudełku znajdziemy:
– 32 sztuki kart ze wzorami
– 3 sztuki słupków z podstawkami
– 12 sztuk kulek (po 3 sztuki w jednym kolorze)
– 12 sztuk kostek (po 3 sztuki w jednym kolorze)
– 3 koła, 3 trójkąty, 3 kwadraty
– 30 sztuk żetonów
– instrukcję

JAK GRAĆ?

Młodsze dzieci mogą po prostu się w tę grę bawić, nawlekając odpowiednie elementy na słupki, zgodnie z kartami, które odsłaniają. Od razu napiszę, że gra zdecydowanie NIE NADAJE się dla maluchów, które są nieostrożne, wciąż biorą drobne elementy do buzi, lub rzucają przedmiotami. Jest to zabawka zdecydowanie dla starszych dzieci. W instrukcji opisano dwie zabawi i cztery propozycje gier, w które dzieci mogą bawić się same lub wspólnie. W pierwszej grze należy nawlec na słupki jak najwięcej elementów w dowolnej kolejności. W kolejnej nakładamy nasze figury zgodnie z tym, co przedstawiają nam karty. W trzecim wariancie nakładamy nasze elementy jak najszybciej na słupek tak, aby w całości go zasłonić. Zwycięzcą zostaje osoba, której uda się to jako pierwszej. W dwóch kolejnych grach gramy już z użyciem naszych żetonów – czyli przyznajemy sobie punkty za poprawne i jak najszybsze ułożenie wzorów z kart. Ostatni wariant jest wariantem pamięciowym – kartę z kombinacją figur odsłaniamy jedynie na kilka sekund, zapamiętujemy wzór i ją zakrywamy. Osoba, której poprawnie uda się ją odwzorować, wygrywa i dostaje zasłużone punkty. Jak widzicie możliwości jest naprawdę wiele. I dla młodszych i dla starszych dzieci :)

PODSUMOWANIE

Gra „Granie w nawlekanie” ma bardzo podobne zasady jak „Rach Ciach!”, więc córka nie miała z nią najmniejszych problemów. Od razu zabrała się do zabawy, a jako że zna już figury występujące w tym wariancie, poszło jej to szybko i sprawnie. Fajne jest to, że „Granie w nawlekanie” pełni także funkcję edukacyjną, nie tylko rozrywkową, i że dzieci mogą bawić się w nią same. Nie mam się za bardzo co rozpisywać na temat tej wersji, bo moja opinia pokrywa się z tą z „Rach Ciach!” :D Wniosek z tego taki, że tę wersję także Wam polecam :) Gra kosztuje około 22 złotych.

Kombinator Kwadraty jest grą logiczną, w którą musimy trochę pogłówkować. Spostrzegawczość jest tutaj na pierwszym miejscu, bo nie tylko musimy bacznie obserwować nasze kafelki (których jest mnóstwo!), ale także te na planszy. Gra jest kolorowa, ciekawa i bardzo przyjemnie spędza się przy niej czas.

Kombinator Kwadraty dedykowany jest dla dzieci od 7 roku życia i dla 2 do 4 graczy. Świetnie sprawdzi się też jako rozrywka dla dorosłych.

WYKONANIE I ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA

Kafelki są genialne! Pierwszy raz spotykam się z takimi fajnymi, drewnianymi kafelkami w grze, które moim zdaniem są absolutnie niezniszczalne! Twarde, grube, ładnie pachną (:D) i mają piękne kolory. Plansza, punkty i klepsydra również są dobrze zrobione. Jeżeli z planszą nic się nigdy nie wydarzy, gra jest nieśmiertelna.

W pudełku znajdziemy:
– Składaną planszę do gry składającą się z 4 części (puzzle)
– 120 żetonów punktów (35 sztuk – 1 punkt; 65 sztuk – 2 punkty; 20 sztuk – 3 punkty)
– 80 sztuk figur (kafelki)
– 1 klepsydrę
– instrukcję

JAK GRAĆ?

Celem gry jest pozbycie się naszych wszystkich figur (kafelków) i uzyskanie jak największej ilości punktów. Punkty zdobywamy wtedy, kiedy dobrze dopasujemy boki naszych figur do tych leżących już na planszy. Jeżeli zgadza się jeden bok – otrzymujemy 1 punkt. Jeżeli 2 – 2 punkty, a jeżeli zgadzają się 3 boki – otrzymujemy 3 punkciki. Nigdy nie może dojść do sytuacji, że gdziekolwiek na planszy, któryś z boków nie będzie pasował kolorem. ZAWSZE musimy układać kafelki tak, aby boki pasowały do siebie kolorystycznie. Gra kończy się w momencie, kiedy żaden z graczy nie może wykonać już żadnego ruchu, a zwycięzcą zostaje osoba z największą ilością punktów. W grze istnieje także drugi wariant, w którym zawodnicy dokładają figury na „trzy-cztery” i wygrywa osoba, która jako pierwsza pozbędzie się swoich figur, lub z mniejszą ilością kafelków. Punktów w tym wariancie nie używamy.

PODSUMOWANIE

Kombinator Kwadraty firmy Alexander, bardzo podobał się mnie i mojemu mężowi. Grało nam się przyjemnie i o ile z początku wszystko wyglądało łatwo i pięknie, tak pod koniec zdrowo musieliśmy się nagimnastykować. Chyba zbyt szybko pozbyliśmy się dużych „łatwych” kafelków i później zdrowo musieliśmy się nagimnastykować, żeby dopasować te mniejsze i upierdliwe kafelki :D Wprawdzie pasowały wszędzie, ale automatycznie blokowały możliwość dopasowania dużych figur i mogliśmy zgarniać jedynie po punkciku. Żadnemu z nas nie udało się jeszcze pozbyć wszystkich figur, ale kombinacji jest chyba nieskończenie wiele, więc gra na pewno szybko się nie znudzi. Trzeba być naprawdę spostrzegawczym i podejmować dobre decyzje, żeby sobie nie zrobić pod górkę, a przeciwnikowi z górki, bo tak też może być i już 3 punkty nie nasze :D Gra kosztuje około 40 złotych i naprawdę bardzo ją polecam!

„Logika 3w1” to na pierwszy rzut oka zwykłe puzzle, które wcale takie zwykłe nie są. W pudełku znajdziemy 3 rodzaje mini puzzli w różnych kolorach, dzięki którym nasze dzieci zagrają w aż 3 gry. Ja mojej córce zrobiłam zrobiłam poziom wyżej i pomieszałam jej wszystko razem :D Nie narzekała, ułożyła wszystko za pierwszym razem i fajnie było jej tłumaczyć o co chodzi w poszczególnych paskach.

Gra dedykowana jest dla dzieci od 3 do 6 roku życia.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

W pudełku znajdziemy 72 puzzle autokorygujące oraz instrukcję. Puzzle są dobrze wykonane, idealnie do siebie pasują, nie targają się, a kolory są wyraźne i intensywne.

JAK GRAĆ?

Celem gry „Logika 3w1” jest rozwinięcie logicznego myślenia poprzez 3 bardzo proste gry, które otrzymujemy w pudełku. Puzzle podzielone są na 3 grupy:
– Niebieskie (PRZED I PO) – te mini puzzle pokazują dziecku następstwa czasowe podzielone na trzy sekwencje: przed – po – jeszcze później. I tutaj świetnym przykładem będzie jajko, z którego wykluwa się kurczak.
– Różowe (KOGO TO PRZYPOMINA?) – kolejny zestaw dotyczy zwierząt, zadaniem naszej pociechy będzie skojarzenie zwierzaków podobnych do siebie, lub takich z charakterystycznymi cechami. Czyli musi znaleźć na przykład trzy ptaki, trzy zwierzęta wodne i tym podobne.
– Zielone (CO JEST CZYJE?) – ostatni zestaw kolorów dotyczy relacji zawód – narzędzie. Dziecko musi dopasować trzy pasujące do siebie elementy wyróżniające dany zawód. Na przykład atrybutami kucharza są chochla i garnek.

PODSUMOWANIE

„Logika 3w1” firmy Lisciani jest ciekawą alternatywą dla zwykłych puzzli. Połączenie gry z nauką to zawsze świetny pomysł i wielkim plusem jest to, że puzzle nie tylko rozwijają logiczne myślenie, pokazują upływ czasu, ale także wymagają od dziecka uważnej obserwacji. Moja córka bardzo lubi puzzle i te od razu jej się spodobały. Nie zdążyłam nawet dobrze przeczytać instrukcji, a ona już zaczęła układać i tylko szybko wytłumaczyłam jej MNIEJ WIĘCEJ o co chodzi. Kiedy natrafiła na pierwsze trudności (na przykład nie wiedziała z czym połączyć wiewiórkę), zaczęłam jej wszystko powoli tłumaczyć. Nasze puzzle od razu były pomieszane i nie miałam nawet możliwości ich posegregować przy pierwszym układaniu :D Także u nas od razu był poziom zaawansowany. Fajne było to, że wiedziała czego brakuje kucharzowi czy lekarzowi. Upływ czasu załapała niemal od razu, najgorzej szło jej ze zwierzętami, a przy zawodach potrzebowała troszkę pomocy. Puzzle oceniam na plus, a cena jest naprawdę niska – w tej chwili jest to koszt około 15 złotych (można znaleźć i taniej i drożej).

Domek do malowania od firmy Alexander jest świetną alternatywą dla zwykłych kolorowanek. Jeżeli Waszym pociechom znudziły się już najprostsze książeczki z obrazkami, to takie domki będą doskonałym rozwiązaniem. Dodatkowym atutem jest to, że aby domek pomalować, trzeba sobie go najpierw złożyć. To przecież jeszcze więcej frajdy!

Zabawka przeznaczona jest dla dzieci od 5 roku życia do samodzielnego malowania i złożenia. Jednak sprawdzi się też dla młodszych dzieci, którym przy składaniu pomogą rodzice, tak jak ja pomagałam swojej córce. Sama nie dałaby rady tego złożyć.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

Tekturowe elementy do malowania są wykonane z grubszego kartonu i nie „rozmaczają” się pod wpływem farbek i wody. My użyłyśmy zwykłych farb akrylowych i pięknie pokryły domek, nie powodując w nim absolutnie żadnych szkód. Farba nie spływała, szybko schła i nie przemakała na drugą stronę. Konstrukcja jest stabilna i łatwo się ją składa, a wszystkie elementy ładnie do siebie pasowały. Jedynie w dwóch miejscach musiałam minimalnie dociąć sobie wypustki, ale w niczym mi to nie przeszkadzało. Plastikowe podstawki są super, kiedy zabawka już się „zużyje”, możemy je wykorzystać do innych gier i zabaw, tworząc własne elementy. Jest ich mnóstwo!

W pudełku znajdziemy:
– 38 sztuk tekturowych elementów (w tym domek i postaci)
– 35 sztuk plastikowych podstawek
– 42 sztuki naklejek
– instrukcję

JAK SIĘ BAWIĆ?

W przypadku tej zabawki, nikt nie potrzebuje instrukcji :D Farbki, kredki, pisaki i inne przybory – dozwolone! Wybierzcie co chcecie i do dzieła! Ale oczywiście nie można zapomnieć o złożeniu naszej konstrukcji, bo bez tego nie ma zabawy. Na pierwszy rzut oka i po wypchnięciu wszystkich elementów, może to wyglądać nieco strasznie, ale bardzo szczegółowa instrukcja (która w tym przypadku bardzo się przyda :D) bez problemu Wam pomoże. W zestawie dołączone są także kolorowe naklejki, które możemy wykorzystać na samym końcu i dodatkowo udekorować nasz pomalowany domek.

PODSUMOWANIE

Zabawka „Domek do malowania” to świetna alternatywa dla płaskich kolorowanek. Za naprawdę niewielką cenę (około 20 złotych) otrzymujemy super zestaw, z którego później możemy wykorzystać elementy do innych gier lub wymyślonych przez nas zabaw. Pomalowanie domku też zajmie trochę czasu, a dzięki zwierzątkom i domownikom, będziemy mogli wymyślać własne historie. Możemy stworzyć różnokolorowe domki i dać upust wyobraźni, malując je w przeróżny sposób. Fajne jest to, że domek nam się nie rozleci i dzieci mogą się nim bawić naprawdę długo. W zestawie otrzymujemy także 42 naklejki, które dodatkowo urozmaicą nasz pomalowany domek. Moja córka maluje go „na raty”. Jeszcze nie jest skończony, zwierzątka nadal czekają na swoją kolej, ale za to jedno drzewo pięknie pomalowała na czarno :D Dziecięca wyobraźnia jest cudowna.

„Wielka Mówiąca Farma” jest połączeniem gry i zabawki, w którą dzieci mogą grać samodzielnie i wspólnie. Jest to nasza pierwsza zabawka tego typu i od razu przypadła nam do gustu. Córka wyjęła ją jako pierwszą i od razu zabrała się do rozpakowywania, a tata pomógł składać domek i kurnik. Mówiący element jest świetny i zachęca dzieci do zabawy.

Interaktywna zabawka przeznaczona jest dla dzieci od 3 do 6 roku życia. Można bawić się nią samodzielnie jak i w większym gronie.

ZAWARTOŚĆ PUDEŁKA I WYKONANIE

W pudełku znajdziemy:
– farmę do samodzielnego złożenia
– kurnik do samodzielnego złożenia
– elektroniczną podstawę
– 20 wyciętych postaci (ludzie i zwierzęta)
– 20 podstawek na karty
– instrukcję

Farma jest wykonana naprawdę bardzo fajnie. Złożona konstrukcja nie chwieje się i zrobiono ją z grubego kartonu. Dodatkowo, jeżeli nie planujemy rozkładać naszej farmy, możemy podkleić wszystkie elementy. Postacie, które otrzymujemy w zestawie, również są solidne, a podstawki mocno je trzymają. Dźwięki z elektronicznej podstawy nie są za głośne, ani za ciche – można je bez problemu zrozumieć i nie drażnią, co jest bardzo istotne. Zabawka jest kolorowa i przyjemna dla oka.

JAK SIĘ BAWIĆ I GRAĆ?

„Wielka Mówiąca Farma” jest stworzona tak, aby dzieci z przyjemnością uczyły się poprzez zabawę – czyli coś idealnego! Nic tak nie mobilizuje jak nauka poprzez zabawę. Mówiąca farmerka ma przyjemny głos, a moja córka chętnie jej słucha i podąża za jej wskazówkami. W grze są dostępne 3 tryby:

– Tryb zielony (znak zapytania) to zabawa polegająca na tym, że musimy odnaleźć wybranego przez narratora bohatera.
– Tryb niebieski (lupa) to zabawa polegająca na „szukaj i znajdź”.
– Tryb czerwony (książka) polega na tym, że wsłuchujemy się w opowieść narratorki. Opowiada ona historię pewną historię, a naszym zadaniem jest odegranie przedstawionej scenki za pomocą kartonowych postaci.

Gra pomyślana jest w ten sposób, aby zachęcić dziecko do tworzenia własnych historyjek, rozwinąć kreatywność i pobudzić dziecięcą wyobraźnię do działania. „Wielka Mówiąca Farma” świetnie się w tym wypadku sprawdzi. Jeżeli nie jesteśmy pewni naszej odpowiedzi, musimy wcisnąć „X”, a wtedy otrzymamy wskazówkę i szybko rozwiążemy zagadkę. Są one proste, więc dzieci na pewno sobie z nimi poradzą.

PODSUMOWANIE

„Wielka Mówiąca Farma” to dla nas nowość. Moja córka uwielbia domki, małe duże, kolorowe, wymyślne, proste i inne. Dlatego Farma bardzo przypadła jej do gustu. Sama wymyśla sobie scenki – bohaterowie zdążyli być już na balkonie i podziwiać gwiazdy, kot buszował po dachy, a dzieci bawiły się ze zwierzakami w kurniku. Natomiast kury bardzo dobrze bawiły się zjeżdżając z dachu, niczym z najlepszej na świecie zjeżdżalni :D Pokoje w domku są tematyczne i świetnie można to wykorzystać do inscenizowanych scenek. „Wielka Mówiąca Farma” pobudza wyobraźnię i dzięki elektronicznej podstawie, zachęca dzieci do wymyślania swoich historyjek i ich odgrywania. Różnorodność postaci i zwierzątek również jest dużym plusem. Oceniam tę grę elektroniczną na duży plus, córce się podoba i chętnie wsłuchuje się w zagadki i opowieści farmerki Ani, a to jest najważniejsze. Odpowiada jej na głos, a następnie wciska przycisk. Trzeba to zrobić w miarę szybko, bo po kilkunastu sekundach gra automatycznie się wyłącza i musimy rozpocząć zabawę od nowa. Córka uwielbia zwierzątka i bardzo ucieszyła się, że w zestawie pojawił się PAW, barwny i kolorowy. Strach na wróble także został jedną z jej ulubionych postaci. Polecam :)